Mieszkanie – w centrum czy na obrzeżach

Autor: Mateusz W. | 21 lutego 2014

Temat ten dotyczy przede wszystkim mieszkańców dużych miast, gdzie dojazd do pracy i innych miejsc, w których regularnie bywamy zajmuje znaczne ilości czasu. Mieszkać blisko pracy i kupić drogo mieszkanie bądź płacić dużo za wynajem czy zamieszkać na przedmieściach w tańszym mieszkaniu lub własnym domu – wpis ten to przedsmak rozważania na temat mieszkań, który od wielu lat elektryzuje znaczną część młodych ludzi w tym m.in. mnie.

Dziś nie będę zajmował się tematem „wynajem vs. własne mieszkanie na kredyt” tylko tym czy lepiej mieszkać blisko pracy, a może wydawać mniej i mieszkać na przedmieściach. Zacznę od tego, że sam jeszcze pół roku temu mieszkałem ok. 20 km od miejsca pracy (dodam, że w Warszawie) co wiązało się z codziennymi dojazdami w jedną i w drugą stronę, co wiąże się z wydatkiem pieniędzy oraz stratą czasu jaki trzeba poświęcić na te dojazdy.

Jak kształtują się koszty podróży w dwóch środkach transportu jakie sprawdziłem empirycznie: komunikacja miejska oraz samochód.

dojazd-samochodem-do-pracyPodróż samochodem w jedną stronę:
czas: 40 – 50 minut
odległość: 20 km
spalanie: 9l/100 km
śr. dni pracujących: 22

Każdego miesiąca należy pokonać zaokrąglając 900 km tylko do pracy co przekłada się na koszt paliwa 445 zł. W tym czasie dodatkowo stosowałem odliczenie podatku od paliwa prowadząc swoją działalność gospodarczą czyli po odjęciu podatku dochodowego (od samochodu osobowego nie można odliczać podatku VAT zawartego w paliwie) daje nam to 365 zł.

Należałoby również dodać koszty serwisu samochodu, które bym określił na ok. 35 zł co miesiąc. Kosztu ubezpieczenia OC nie doliczam, gdyż nawet gdybym nie jeździł samochodem do pracy to nadal bym go posiadał. W sumie daje nam to równe 400 zł każdego miesiąca na sam dojazd do pracy oraz 33 godziny spędzone w samochodzie czyli w samochodzie traciłem 1,3 dnia w każdym miesiącu.

Istnieje możliwość zmniejszenia kosztów dojazdu samochodem na dwa sposoby: zmiana samochodu na bardziej oszczędny lub z silnikiem diesla oraz drugi sposób to założenie instalacji LPG do obecnego samochodu. Obydwa sposoby dla mnie raczej trudne w realizacji dlatego, że lubię swój samochód, wszystkie części i naprawy są robione regularnie przez co nie muszę się martwić o to czy samochód nie stanie na drodze, a kupując nowy musiałbym zaczynać wszystko od nowa i poznawać nowy samochód od nowa. Instalacja LPG z tego samego powodu – nie lubię dodatkowych problemów.

Podróż komunikacją miejską:
metro-warszawa
Komunikacja miejska w Warszawie była całkiem niezła jeszcze w czasach kiedy się uczyłem tzn. była tania, było dużo linii i dużo kursów. Z roku na rok, mimo szybkiego rozwoju miasta i przede wszystkim podejścia pro komunikacyjnego, jakość jej spada. Nie jest już tania, jest tyle samo linii, a na liniach, które nie znajdują się w centrum tnie się ilość kursów i dodatkowo skraca linie, wtłaczając wszystkich ludzi do metra, którym podróż w godzinach szczytu jest porównywalna do transportu drobiu czy bydła, chociaż mogę się mylić i w metrze jest gorzej. To tyle wstępu, czas na zestawienie.

Bilet miesięczny (normalny): 110 zł
czas: (w jedną stronę): 60 – 70 minut
śr. dni pracujących: 22

W tym przypadku, podobnie jak w przypadku paliwa, stosowałem odliczenie podatków od zakupu biletów. Po odliczeniu podatku VAT (8%) i podatku dochodowego wychodzi – 73,3 zł. Bardzo przyzwoita cena, ale warto dodać, że regularnie od kilku lat co roku mamy podwyżkę 10%. Na dojazdy poświęcałem ok. 47 godziny każdego miesiąca, czyli w każdym miesiącu w komunikacji miejskiej spędzałem 2 dni! Tych godzin nie można niestety wykorzystać na nic pożytecznego, pewnie wiele osób myśli sobie, że można przecież wziąć książkę i poczytać. Niestety, to co napisałem w pierwszym akapicie odnośnie komunikacji czyli cięcie kosztów w komunikacji i ciągły wzrost liczy ludności powoduje, iż sukcesem jest wejść do autobusu/tramwaju/pociągu metra i chyba już nikt nie myśli o czytaniu książki w czasie kiedy trudno znaleźć miejsce aby stanąć.

Czas na zmiany

Podsumowując, mieszkając daleko od swojego miejsca pracy lub innego miejsca w które regularnie musimy podróżować, musimy wybierać pomiędzy kosztowym środkiem transportu jakim jest samochód oraz tanim i niezwykle męczącym dojazdem komunikacją. Według mnie żaden nie jest dobry dlatego po półtora roku i perspektywie pogorszenia się dojazdu samochodem (3-letni remont jednej z głównych dróg w Warszawie w okolicach miejsca zamieszkania) nosiliśmy się z zamiarem zmiany miejsca zamieszkania.

Po około trzech miesiącach poszukiwań udało się znaleźć bardzo komfortowe, spore jak na dwie osoby mieszkanie w odległości około 4 km od pracy i dodatkowo w bardzo atrakcyjnej cenie, która nie zrujnowała nam budżetu domowego. Mieszkanie oczywiście wynajmowane (mobilność i wolność to jedna z zalet tego rozwiązania), około 500 zł droższe od poprzedniego, uwzględniając wszystkie opłaty.

przeprowadzka

Początkowo płacenie 500 zł więcej wydawało się rozrzutnością i opłatą za wygodę przez co sam nie byłem do końca przekonany czy będzie to dobre rozwiązanie, bo okolica w której do tej pory mieszkaliśmy była bardzo przyjazna i w okolicy poprzedniego mieszkania mieliśmy wszystko pod ręką (dwa sklepy, apteka, fryzjer, pizzeria) i nie dalej niż 2 km wszystkie sklepy jakie można sobie wyobrazić :), od dyskontów do sklepów premium.

Już na nowym

Przeprowadzkę udało się zrobić w ciągu dwóch dni w weekend i do tego bardzo tanio, mieszkanie nie wymagało na stracie doposażenie, pełne umeblowanie, ale nie o tym miałem pisać. W końcu nadszedł pierwszy dzień pracujący po przeprowadzce, więc jeszcze w niedzielę usiadłem do podliczenia wstępnych kosztów dojazdu w kilku wariantach:

Dojazd samochodem:
czas: 10 – 20 minut
odległość: 4 km
spalanie: 10l/100 km
śr. dni pracujących: 22

Najwygodniejsza forma dojazdu do pracy z nowej lokalizacji wg. prognozy miała kosztować 95 zł, po odliczeniu podatku 78 zł, więc 322 zł oszczędności, na najwygodniejszym środku transportu.

Dojazd komunikacją:
czas: 15- 25 minut
odległość: 4 km
bilet: 110 zł

Dużo tańsza komunikacja z poprzedniego miejsca, okazała się tutaj prawie tak samo kosztowna jak samochód, po odliczeniu podatków wychodzi 73 zł, czyli za 5 zł przestałbym być niezależny, nie mogę pojechać do sklepu po pracy, czy w inne miejsce, które akurat potrzebuję pojechać. Dodatkowo znacznie niższy komfort – trzeba stać i marznąć na przystanku :)

W nowym miejscu pojawiły się nowe możliwości, które w poprzedniej byłyby trudne do zrealizowania, czyli dojazd na rowerze i tak też się stało, bardzo często jeżdżę rowerem (oprócz środka zimy i lejącego z nieba deszczu).

Dojazd rowerem:
czas: 10 – 15 minut
odległość: 4 km
spalanie: tkanka tłuszczowa :)

Bardzo sobie cenię swobodę jaką dał mi rower, nie interesują mnie korki, nie interesuje mnie, że gdzieś jest wypadek i znowu wszystko stoi, nie interesuje mnie że tramwaj się popsuł i znowu jest „dzień pieszego pasażera”. Pełny komfort psychiczny, wsiadam i jadę i wiem że będę za 10 minut w pracy lub domu. Także mogę zajechać do sklepu po drobne zakupy.

rowerem-do-pracy

Podsumowując, jest to jedna z najlepszych decyzji jakie zostały podjęte w ubiegłym roku, przeprowadzka w lepszą lokalizację patrząc na dojazd do pracy. Przyniosła ona wiele pozytywnych zmian, od tak prozaicznych jak oszczędność czasu i pieniędzy do takich jak poprawa samopoczucia. Dla mnie była to duża lekcja. Teraz wiem, że przede wszystkim przed zakupem swojego mieszkania, należy wszystko przeliczyć bardzo dokładnie, czy może warto również przy zakupie swojego mieszkania dopłacić do lokalizacji.

35 komentarzy do wpisu “Mieszkanie – w centrum czy na obrzeżach

  1. bat finanse

    Bardzo przydatny artykuł. Trzeba sobie uświadomić, że kupując mieszkanie zdala od centrum tylko na pozór oszczędzamy pieniądze. Niestety coś za coś.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      To nie jest tak do końca, bo po prostu nie wszyscy pracują w centrum. Generalnie jestem zwolennikiem mieszkania blisko pracy bo oszczędzamy czas jak i pieniądze. Pieniądze możemy pominąć, ale czas jest skończony i nie możemy go zmagazynować więc nie warto go tracić na dojazdy.

  2. Leon

    Zastanawiam się obecnie nad przeprowadzką i również patrzę na mieszkania pod kątem pracy. Z tym, że u mnie to jest nietypowo, bo pracę mam zawsze na ramieniu (laptop w torbie) , więc można powiedzieć, że biuro mam mobilne. Niemniej jednak gdybym miał wybierać to mimo wszystko obrzeża – osobiście nie jestem przyzwyczajony do dużego tłoku miejskiego…

    Leon.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Jeżeli miałbym możliwość pracy zdalnej, nie w biurze również wybrał bym przedmieścia lub nawet gdzieś poza miastem (30-40 km) z dobrym dojazdem (np. przy jakiejś wylotówce z miasta), aby w razie potrzeby skoczyć do miasta. Miasto ma wiele innych zalet: dużo szpitali, usługi, rozrywka, sklepy których często próżno szukać w małych miejscowościach.

  3. Piotr

    Z mieszkaniem nie jest tak łatwo. Z jednej strony mieszkanie w centrum odpowiednio więcej kosztuje. Na obrzeżach odpowiednio więcej się dopłaci za dojazd (komunikacja czy autem). Dojazd do pracy rowerem w Wawie z Bielan na Mokotów (tzw. Mordor :P) nie będzie się kalkulował – darmowy transport, ale ile to się kilometrów robi. A co z zimą, deszczem? Coś za coś :)

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Dlatego też takiej decyzji, gdzie kupić mieszkanie, nie można podejmować jak ma się 22-25 lat, tylko nieco później, aby posmakować wcześniej wielu lokalizacji i ocenić jakie są wady i zalety zarówno mieszkania blisko centrum/pracy jak i mieszkania na przedmieściach, bo niewątpliwe wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja na razie wybrałem mieszkanie blisko centrum, gdzie w okolicy jest dużo terenów zielonych, wcześniej mieszkałem na przedmieściach ale koszty finansowe i czasowe dojazdu do pracy mnie zniechęciły i okazało się że droższe mieszkanie w efekcie jest tańsze.

      1. Perfekt

        Pogląd na lokalizację na pewno zmienia się z wiekiem i stylem życia. Pojawienie się dzieci ma ogromny wpływ na to jak żyjemy. Przez to również na to gdzie chcemy mieszkać.
        Ja mieszkałem swego czasu w centrum Wrocławia i było super – wszędzie blisko knajpy, znajomi. Ale teraz mam dzieci i mieszkanie tam to byłby raczej koszmar. Ważniejsze teraz nie są knajpy a place zabaw, parki, czy boiska. Czas powrotu i dojazdu do pracy też jest nie bez znaczenia, w końcu zamiast z rodziną spędza się czas w aucie czy innym środku transportu.

  4. Marek Malik

    Oczywiście znacznie tańsze jest mieszkanie poza miastem, a wręcz na wsi, ale to wymaga odpowiedniego charakteru pracy. Czyli z pewnością nie etat. Jedynie własna działalność i to najlepiej internetowa lub marketingu sieciowego. Tutaj nie ma zależności miejsca zamieszkania, a przecież i grunty i mieszkania poza dużymi ośrodkami są znacznie tańsze niż w dużych miastach. Do tego dochodzą walory przyrodnicze, ekologiczne, brak korków itp. Warto się nad tym zastanowić.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Zdecydowanie spokojniej mieszka się poza miastem, ale też nie w kompletnej głuszy czy wsi, gdyż wtedy nie mamy w miarę szybkiego dostępu do tego co oferuje nam miasto. Trzeba też zwrócić uwagę że mieszkanie na wsi lub małym mieście niesie za sobą szereg ograniczeń: brak dostępu do szybkiego internetu, brak miejsc gdzie można pójść – kino, teatr, basen, koncert i wiele innych rzeczy.

  5. Tomek

    Dobre zagranie, warto szukać oszczędności i komfortu za jednym razem.

    Sam zastanawiam się w przyszłości nad czymś na obrzeżu z przyczyn mobilnej pracy. Ale jeżeli miałbym dojeżdżać do centrum to zastanowiłbym się także za czymś bliższym.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Mobilna praca, własna firma czy praca w której nie pracujemy w systemie jednozmianowym od 8 do 16 daje tą możliwość aby mieszkać na przedmieściach, mieć łatwy dostęp do wszystkiego co oferuje duże miasto, a jednocześnie kupić tanio mieszkanie, ale jeśli finalnie trzeba codziennie dojechać 30 km w jedną stronę to wyjdzie nas więcej niż dopłacenie do droższego mieszkania blisko pracy.

  6. zarabianie przez internet

    Ja, mimo młodego wieku, wiem, że mieszkanie w idealnym miejscu to takie w odległości 5-6 km od pracy maksymalnie. Czasy są ciężkie, więc nie dość, że trzeba tracić paliwo na dojazd, to ogromną stratą jest czas, który na niego przeznaczamy. Traci na tym przede wszystkim nasza rodzina.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Przede wszystkim musimy cenić nasz czas, gdyż koszty dojazdu osoby mieszkającej zarówno 5 km i 15 km od miejsca pracy mogą być takie same, kiedy obie te osoby dojeżdzają komunikacją miejską. Natomiast czas może się różnić o około godzinę każdego dnia, który możemy lepiej wykorzystać, niż ściskając się w autobusie czy stojąc w korku.

  7. Wasyl

    Czas, którym zajmuje nam podróż do pracy można jakoś pożytecznie lub przyjemnie zająć, ale ja i tak pozostaje zwolennikiem posiadania małego mieszkania, ale za to w centrum.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Kwestia tego jakim środkiem transportu podróżujemy, jeśli autobusem lub pociągiem to tak. W przypadku samochodu czas poświęcony na dojazd do pracy to czas stracony, bo nie można go wykorzystać w inny sposób niż skupienie się na kierowaniu.

  8. marcin

    Podjąłem taką samą decyzję jakieś 4 lata temu – uważam ją za jedną z najbardziej sensownych w moim życiu. Mieszkałem na Białołęce ok 20 km od miejsca pracy. Dziś Praga-Południe, 5 km od biura. Przez dziewięć, a czasem i więcej miesięcy w roku (w zależności od aury) jeżdżę rowerem – ekonomicznie, zdrowo, wygodnie i modnie:)
    Pomijając pieniądze jakie oszczędzam dzięki przeprowadzce z dzielnicy peryferyjnej do centralnej zyskuje CZAS wolny – dla siebie, dla rodziny – czas, którego przecież nikt, za żadne pieniądze, i nigdy nie kupi!

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Każdy kto zrobi taki ruch na pewno będzie zadowolony. Niestety wiele osób nigdy nad tym nie myślało, nie sprawdziło empirycznie, a teraz z kredytem na wiele lat trudno jest się ruszyć w lepszym kierunku. Jestem w stanie zrozmieć jedynie osoby, które pracują pod miastem lub nie muszą dojeżdzać do biura/zakładu czy innego miejsca w newralgicznych godzinach 7-9 i wracać 16-18. Strata czasu, którego nie możemy kupić, za zaoszczędzone pieniądze.

  9. Rachunkowa

    Każdy dostosowuje mieszkanie do własnych potrzeb. Jeśli ktoś lubi miejskie życie – zostanie w mieście. Ci którzy nie lubią miejskiego gwaru wybiorą obrzeża mimo, że będą mieć daleko. Ważne jest aby dobrze się czuć w swoim miejscu, wtedy ma się większą motywację do działania.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Tak jak napisałem w artykule jak i w wielku komentarzach pod tym artykułem – punkt widzenia zależy od każdego człowieka indywidualnie. Można mieszkać na przedmieściach lub nawet daleko poza miastem o ile pracujemy niedaleko naszego miejsca zamieszkania, gdyż nie wszyscy ludzie muszą pracować w samym centrum miasta. Wtedy mamy idealną sytuację, dużo tańsze mieszkanie/dom oraz szybki dojazd z pracy do domu, możliwość mieszkania w ciszy i spokoju. Jeśli niestety ktoś pracuje i zamierza pracować w mieście, a decyduje się na mieszkanie daleko poza miejscem pracy musi liczyć się dużymi kosztami dojazdu: pieniądze, czas i stres.

  10. Edyta

    Dla mnie bardzo rzeczowy artykuł, w którym ciekawie opisujesz nie tylko swoją historię, ale podajesz konkretne wyliczenia. Temat dotyczy tak naprawdę każdego z nas, w końcu każdy musi gdzieś mieszkać i gdzieś pracować (no chyba, że połączy jedno i drugie, więc wybór łatwiejszy).
    Ja jednak wolę dojeżdżać z „zadupia”, ale mieć piękny, święty spokój.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Dużo zależy od miasta, w którym mieszkasz, ile zajmuje czasu dojazd z tzw. „zadupia” i czy kiedykolwiek mieszkało się nie na przedmieściach. Ja również miałem duże wątpliwości, ale po zamieszkaniu blisko pracy i w dobrym komunikacyjnie miejscu widzę ogromną różnicę po pierwsze w kosztach, po drugie w czasie jaki oszczędziłem po trzecie w psychice.

  11. ForexOnline

    Myśląc logicznie lepiej mieszkać poza miastem, ale stosując zasadę racjonalizmu – lepiej w mieście. Wniosek – szukajmy swojego miejsca na atrakcyjnych przedmieściach i postarajmy się zindywidualizować swoje otoczenie. Zawsze można to zrobić tak, że poczujemy się jak na wsi:)

  12. Marcin - soskredyt.pl

    Wiadomo – coś za coś. Chcemy mieszkać poza miastem i płacić mniej – musimy tracić czas i środki na dojazd. Chcemy zaoszczędzić czas – musimy płacić drożej za mieszkanie. Idealnym rozwiązaniem jest więc praca w domu.

  13. LiPi

    Godzinne dojazdy do pracy mam już za sobą. Nie polecam szczególnie zimą.
    Zdecydowanie jestem za opcją mieszkanie bliżej centrum. Zyskają na tym zarówno finanse jak i rodzina.
    Czas też jest cenny nie warto go tracić.

  14. Mentor

    Biorąc pod uwagę koszta to centrum może wypaść nieco taniej, ale obrzeża mają zdecydowanie większą liczbę korzyści – czysto namacalnie nawet.

  15. ja

    Jeśli bierzemy pod uwagę opłacalność kupna mieszkania za miastem to dla przykładu podam, że np. w Pruszkowie mieszkanie jest średnio tańsze o 160 ty. zł niż w Warszawie. Dojazd jest kiepski, ale czy w ciągu 10 lat wydamy taką kwotę na dojazdy, raczej nie i to już jest na plus, a do tego trzeba myśleć o większym kredycie jeśli ktoś tak kupuje.

  16. Pingback: Ile kosztuje utrzymanie samochodu? - Niezależność finansowa

  17. Karol B24

    Najlepsza opcja to mieszkanie w centrum a na weekendy domek letniskowy gdzieś na pograniczu lasu, jezior i łąk – w takim zestawieniu jest bajka i nic już od życia więcej nie potrzeba 😉

  18. r-sko

    Nigdy nie kupiłbym mieszkania w centrum miasta ani na obrzeżach. Aktualnie mieszkam w takim wynajętym mieszkaniu i wiem, że moje własne musi być ulokowane poza miastem, tak by dojazd do pracy nie zajmował zbyt wiele, ale jednak żeby były to okolice większego miasta.

  19. Przemysław

    Zdecydowanie wybieram obrzeża – obecnie w większych miastach jest na tyle wygodna komunikacja miejska, że dojazd do miejsca pracy nie wymaga sporych nakładów czasowych.

  20. gringo

    Komentarz jest tylko moim prywatnym doświadczeniem. Mieszkałem 25lat w domu jednorodzinnym tuż pod KRK. Wszystkie prace domowe na głowie (duży dom=dużo sprzątania, sprzątaczka może przyjść raz w tygodniu, ale bajzel robi się szybko 😀 i tak musieliśmy to ogarniać). Prace w ogrodzie zajmowały kolejny czas, w lecie regularnie koszenie trawy, jesienią i wiosną sprzątanie (liście, smieci itd), w zimie śnieg. Dojazd do pracy samochodem bez korków 35min, w korkach 60min nie jadąc na zakupy. W zimie masakra na drogach jak spadnie dużo śniegu i poranne szklanki na drodze. Jakikolwiek wypad rozrywkowy (teatr, kino, kolacja, piwko ze znajomymi) to wyprawa.
    Postanowiliśmy z żoną, że kupimy mieszkanie (65m2- czyli dużo mniej miejsca niż dom) w centrum Krakowa dla spróbowania, najwyżej po roku wrócimy do domu, a mieszkanie wynajmiemy. Wszystko zależy od sytuacji danej osoby itd, ale dla mojej rodziny była to najlepsza decyzja. Z żoną mamy po 5 przystanków do pracy w różne strony. Po pracy w ładną pogodę wracam na piechotę. Dla nas i dzieci blisko mamy: kort tenisowy, hale sportową, siłownia, basen, kino, teatry, sklepy itd. Tylko w dwie osoby (ja z żoną) ogarniamy całe mieszkanie w 1,5h (układanie, odkurzanie, mycie podłóg itd). Obawialiśmy się, że będziemy się gnieść z rodziną w mieszkaniu, ale jakoś te wszystkie historie o mieszkaniu w „konserwie” to bajki. Jak mieszka się z kimś kogo się kocha (żona i dzieci) nie sprawia to żadnego problemu. Każdy ma swój kąt, a i tak dzięki większej ilości czasu mamy własne zajęcia, hobby i możemy wychodzić kiedy chcemy, a nie jak wcześniej myśleliśmy o której tego odebrać, tamtego zawieźć itd. Nie obliczaliśmy kosztów ale więcej zostaje nam co miesiąc na koncie. Jest wiele więcej plusów ale nie będę już więcej pisał, ponieważ są to moje odczucia. Każdy ma inne i inaczej patrzy na pewne sprawy. Dla nas było to niesamowicie trudną decyzją i mieliśmy ogromne obawy, szczególnie o metraż mieszkania. Uważałem, że mam dom, ale tak naprawdę byłem jego niewolnikiem. Wolę żyć na mniejszym metrażu, blisko pracy i w miejscu gdzie mam do wszystkiego blisko.

    1. Mateusz W. Autor wpisu

      Dzięki za wspaniały komentarz. Ja również jestem bliski takiego podejścia i sposobu myślenia. Ilość czasu jaką zaoszczędziłem przeprowadzając się bliżej pracy z domu na przedmieściach to był skok milowy, mimo że teoretycznie mieszkanie nieco droższe w utrzymaniu niż dom (wyższy koszt zakupu) to różnicę finansową widać po wydatkach na paliwo czy ogrzewanie zimą.

      Nie jestem przeciwnikiem posiadania domu, ale na to trzeba mieć czas, pieniądze i chęci. Niektórzy odpoczywają kosząc trawę czy zamiatając chodniki, a dla innych (jak dla mnie) to zbędna praca.

  21. iwona

    I centrum i przedmieścia mają oczywiście wady i zalety ale ważne przede wszystkim czego pragniemy dla nas i ewentualnej rodziny. Nie ma co ukrywać że spokojne, ciche przedmieścia ze szkołą i basenem w pobliżu sprawdzą się najlepiej dla rodzin z dziećmi. Zwłaszcza jeśli mieszkanie jest położone wśród zieleni takie jak to w budynku Arkadia Łomianki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *